Przemiana materii cdn., plus prawdziwe oblicze ćwiczeń

CÓRKA: cieszę się, że przyjechałam do Cię na rowerze. Też ze względu na ten program, o którym mi mówiłaś.
MATKA: no właśnie musisz go obejrzeć, żeby wiedzieć, jak to właściwie robić. (Przemieniać materię)
CÓRKA: a może po prostu mi opowiesz?
MATKA: nieee, ja Ci tego tak dobrze nie opowiem, musisz go obejrzeć.
CÓRKA: dobra, ale nie dzisiaj. To go nie kasuj.
30 minut później.....CÓRKA wraca z piwnicy, MATKA zrobiła sobie kolację i pochłania ją w kuchni.
CÓRKA: (wpatruje się milczącym, SĘPIM wzrokiem w kanapki matki. Bardzo znacząco, że albo chce jej z rąk wyszarpać, albo w ostateczności wyżebrać)
MATKA: (po chwili) nie dam Ci.
CÓRKA: (paczy się dalej, intensywniej)
MATKA: nie dam ci, bo to moje ostatnie, mogę ci dać avocado.
CÓRKA: nie chce avocado, już dziś jadłam chcę to. ( paczenie dalsze)
MATKA: (lituje się wstaje od stołu) masz, zrób sobie kanapkę, tu kawałek mały jest.
CÓRKA: wziełabym, ale niestety nie jestem głodna, tylko łakoma.
MATKA: no widzisz......

MATKA: Malując ten obraz wzorowałam się na muralu autorstwa Heracut. Uwielbiam ich murale i obrazy. Heracut to pseudonim dwojga malarzy. 
Dziecko na muralu trochę przypomina mi ciebie z okresu kiedy miałaś ok 10 lat.


Komentarze