Schody.



MATKA:
Dostałam od córki oooogromne podobrazie 150 cm na 100.
Na urodziny!
Załamka!  
Co na takim olbrzymie namalować?! 
Ze trzy miesiące poszukiwałam tematu. 
Jest! Znalazłam! 
Po wycieczce do klimatycznego, mocno zrujnowanego domu w Gdańsku. 
Stare zniszczone schody.
Niestety, chyba nie udało mi się oddać na obrazie całej degrengolady tego miejsca (popękane postkomunistyczne linoleum)  ale kiedy patrzę na płótno, to niemal czuję chłodek i zapach tych pomieszczeń. 

CÓRKA:  obraz jest F E N O M E N A L N Y. Kolory, interpretacja, zaangażowanie. Walka wewnętrzna mojej matki o dobrą perspektywę, padające światło i terminowe zakończenie malowania.
Obraz miał być przedstawiony na wystawie, wraz z innymi uczestnikami zajęć malarskich. Niestety został odrzucony z powodu swojej inności.  Osobiście jestem oburzona tą sytuacją. Nie będę ukrywać, że wezbrał się we mnie lekki mord i chęć walki o ten obraz. Jak to!!!! Przecie on musi zawisnąć!!!! Co dalej?!?
 Na wystawie wiszą kwiatki, krajobraziki i tym podobne. Nie tylko ten obraz został odrzucony przez komisję wystawową, lecz też innych osób z grupy, co wyróżniały się stylem i tematyką.

Obraz na żywo jest niesamowity. Ogromny, tajemniczy, wzywajacy do zajrzenia do tej klatki schodowej, do sekretów domu. 

Komentarze