Brać czy nie brać

MATKA: a tam jest jakiś nowy robak na tej rosiczce. Coś tam czarnego widzę.
WNUK/BRATANEK: tam po lewej?
CÓRKA: ja spojrzę po kolacji. Teraz jakoś mi nie zależy aż tak bardzo.
MATKA: a może to ten sam co był.
CÓRKA: nie napawa mnie to zabójczą ekscytacją.
MATKA: nie ma w domu narkomanki, co by narzygała(odniesienie do filmu Sierranevada). U nas kot narzyga. I to ja będę sprzątać niestety.
CÓRKA: no ale chciałaś, żebym dała jej mięso. Pytałam czy je wyrzucić, a ty powiedziałaś, że mam jej dać, więc przygotowałaś się na to, że narzyga.
MATKA: ona po każdym rzyga.
CÓRKA: po każdym spotkaniu z BRATANKIEM?
MATKA: nie będę przecież jadła tego, co na podłodze było.
CÓRKA: chciałam do śmietnika wrzucić.
BRATANEK: co, co, slucham?
MATKA: no ale niech się kot pożywi.
CÓRKA i BRATANEK razem: a potem zrzyga.
BRATANEK: na dywan,na kołdrę babci.
MATKA: ona wczoraj rzygała, więc dziś chyba już nie będzie.
BRATANEK/WNUK: a potem tylko tak, obudzisz się w nocy i zobaczysz ma brzuchu....
CÓRKA:jezuus
MATKA: przestań, jedzcie kolację. Na drugi raz trzeba przykrywać mięsko. Bo ten durny kot...
CÓRKA: nie durny, tylko sprytny...
BRATANEK/WNUK: musimy na czatach stać.
MATKA: nie przyszło mi do głowy, że ona tak od razu rzuci się na to mięso. Liczyłam, że będzie się trochę zastanawiała...
CÓRKA: trochę siedzieliśmy w tej kuchni, więc miała chwilę na zastanowienie..
BRATANEK/WNUK: "brać czy nie brać..."
Autorka:CÓRKA
"Skomplikowane relacje z kobiecością"
Akryl na płótnie.
Na sprzedaż.




Komentarze