Czerwony żółw z krótką wizytą.

MATKA: a ja mam czerwonego żółwia.
CÓRKA: gdzie?
MATKA: no w telefonie chwilowo.
CÓRKA: jak to masz w telefonie chwilowo czerwonego żółwia? Film cały?
MATKA: zaraz ci powiem. Jak zobaczysz to ci powiem gdzie on teraz jest. zresztą może sama zgadniesz. o ktoś napisał. Wnuk: babcia ja dzisiaj przenocuje z Tymkiem u mnie. Mama się zgodziła.
CÓRKA: napisz, ze się nie zgadzasz.
MATKA podaje CÓRCE  telefon i każe przewijać zdjęcia.
CÓRKA: to jest czerwony żółw ? ( na zdjęciu jest batat leżący na stole, z deformacją batatową w kształcie żółwiej głowy).....o jesuuus....o kolo kota widzę usiadł....
MATKA: tak jeszcze go szturchałam, żeby spojrzał na tego żółwia.
CÓRKA: ale przypadkiem sie skumałaś, że masz czerwonego żółwia?
MATKA: tak, przypadkiem, przypadkiem. Kupiłam to i nie widziałam, dopiero w domu zobaczyłam.
CÓRKA: zrób moim kotom zdjęcie.
MATKA: no ale temu co śpi?
CÓRKA: tak. pokaż. nie postarałaś się.
MATKA/: a co miałam paść przed nim? nie można się bardziej postarać, on śpi i tyle. Czyli już wiesz gdzie jest ten batat, ten czerwony żółw?
CÓRKA: no wiem, na twoim stole.
MATKA: nie.
CÓRKA: a gdzie?
MATKA: w brzuchu.
CÓRKA: zeżarłaś go? Jak mogłaś zeżreć czerwonego żółwia? Ja myślałam, że go zatrzymasz i zrobisz z nim jakąś sesję.
MATKA: zdjęciową?
CÓRKA: noo, jakąś historię, może filmik nakręcisz, a ty go po prostu zeżarłaś. Chamstwo.
MATKA: wzięłam i zeżarłam.
CÓRKA: Chamstwo.



Autorka: MATKA


Komentarze