Prawdziwa polska rodzina. Cokolwiek to znaczy.

MATKA/BABCIA, CÓRKA/CIOCIA, BRATANEK/WNUK jedzą kolację. Rozmowa o filmie Sierranevada. Klub filmowy w Gdyni.
CÓRKA: i co pisali o tym filmie, że jak Polska?
MATKA: że jak polska rodzina. Przewalały się te różne polityczne i rodzinne tematy, i ciasnota w mieszkaniu, i remonty na ulicy, popisane domy, zaparkować nie ma gdzie. No po prostu samo życie. Po prostu Polska (przeżuwając kanapkę).
CÓRKA: no.
MATKA: te stroje tych starszych kobiet.
BRATANEK/WNUK: ale to jakaś stara Polska.
CÓRKA: czy ja wiemu...
MATKA: to się działo chyba w dzisiejszych czasach. Komórki, tablety.
CÓRKA: no.
BRATANEK/WNUK: no tak, ale przedstawia taką starą Polskę, nie?
MATKA: no w Polsce, w Gdyni takie babcie też są. Takie panie starsze.
BRATANEK/WNUK: ale teraz młodzi ludzie, np. moi rodzice, już tacy nie są, już tak nie jest.
CÓRKA: ale ja myślę, że są nadal takie rodziny.
MATKA: ale ci młodzi jak są sami, to może już się tak nie zachowują. Tylko jak ta rodzina przyszła, jak na tym filmie to się zaczęło.
BRATANEK/WNUK: noo taak, z tymi starymi.
MATKA: zadymy.
CÓRKA: (zwraca się do MATKI) no to tak jak z Toba. Przychodzimy do ciebie i od razu jest zadyma. Tu kot narzyga, tu jakiś robak, tu jakaś pleśń. 
BRATANEK/WNUK: (śmieje się) boszeeee. Babcia się stara. Np. kupuje kwiatki, które zżerają te wszystkie robaki.
MATKA: nooo, staram się :) na swój sposób, a że mi nie wychodzi to już trudno :)
CÓRKA: to już inna para kaloszy.
BRATANEK/WNUK: ile miodu babcia!?! Nadrabiasz cały dzień bez słodyczy?
MATKA: no  ile!?! Mówiłam ci, że na kanapce musi być grubo nałożone. Ja tylko jedną zjem, więc musi być dużo.
Autorka: MATKA
Kot, który kochał święta. 
Na papierze.





Komentarze