CÓRKA: koleżanka mi mówiła, że jej kot wyciąga od niej negatywne emocje i ja sobie pomyślałam, że chciałabym przy tych kotach nauczyć się spokoju, ze będę spokojniejsza.
MATKA: i nie będziesz ich tak tłamasić jak mojego kota?
CÓRKA: ( dłuższa chwila na zastanowienie) nie wiem, może. ale ona to lubi przecież.
MATKA: ale nie wiadomo czy one będa lubiły.
CÓRKA: ale ona sie nauczyła.
MATKA: nie wiem czy ona to lubi, ona jest potulna po prostu
CÓRKA: ale przychodzi, łasi się i chce więcej, wraca. Ucieka i wraca. No dobra, to ta twoja rosiczka to jakiej jest płci ?
MATKA: facet...
CÓRKA: faceeet? i jak dasz jej na imię?
MATKA: jak sie nazywa ten ksiądz z torunia?
CÓRKA: rydzyk?
MATKA: o rydzyk !
CÓRKA: nazwiesz swoją rosiczkę rydzyk? czy to oficjalne oświadczenie?
MATKA: nie, jeszcze nie. To tylko propozycja.
CÓRKA: Jaka jest jeszcze propozycja?
MATKA: no głódź, to też kardynał jakiś.
CÓRKA: czemu po księdzu?
MATKA: bo krwiożercza.
CÓRKA: bosze. .......ja bym tak chciala je tulić ( o swoich kotach)
MATKA: bosze, jak ty tak pokazujesz, że chcialabyś je tulić, to jakbyś chciała je udusić.
CÓRKA: no może i bym chciała, ale to z miłości.
MATKA: a co to za miłość
CÓRKA: nie wiem, mam czasem takie odruchy. (duszenie :)
MATKA: i nie będziesz ich tak tłamasić jak mojego kota?
CÓRKA: ( dłuższa chwila na zastanowienie) nie wiem, może. ale ona to lubi przecież.
MATKA: ale nie wiadomo czy one będa lubiły.
CÓRKA: ale ona sie nauczyła.
MATKA: nie wiem czy ona to lubi, ona jest potulna po prostu
CÓRKA: ale przychodzi, łasi się i chce więcej, wraca. Ucieka i wraca. No dobra, to ta twoja rosiczka to jakiej jest płci ?
MATKA: facet...
CÓRKA: faceeet? i jak dasz jej na imię?
MATKA: jak sie nazywa ten ksiądz z torunia?
CÓRKA: rydzyk?
MATKA: o rydzyk !
CÓRKA: nazwiesz swoją rosiczkę rydzyk? czy to oficjalne oświadczenie?
MATKA: nie, jeszcze nie. To tylko propozycja.
CÓRKA: Jaka jest jeszcze propozycja?
MATKA: no głódź, to też kardynał jakiś.
CÓRKA: czemu po księdzu?
MATKA: bo krwiożercza.
CÓRKA: bosze. .......ja bym tak chciala je tulić ( o swoich kotach)
MATKA: bosze, jak ty tak pokazujesz, że chcialabyś je tulić, to jakbyś chciała je udusić.
CÓRKA: no może i bym chciała, ale to z miłości.
MATKA: a co to za miłość
CÓRKA: nie wiem, mam czasem takie odruchy. (duszenie :)
Autorka: MATKA
Akryl na kartonie

Rosiczka Rydzyk-argumentacja prawidłowa, dla Głódzia musisz znaleźć roślinkę trunkową :)
OdpowiedzUsuńHeheh.....i jeszcze kot wypija wodę z rydzyka
Usuń