Wakacyjny surrvival wymiotowy

MATKA: ciepło.
CÓRKA: no ciepło.
MATKA: wszędzie lato, a tylko u nas padało.
CÓRKA: no jo.
MATKA: mi się zdarzyło jak byłam mała, jak jeździliśmy na mazury, ze przez cały miesiąc padało. Rzadko się zdarzało, żeby cały czas było ładnie. Oczywiście pamiętam, że bywało ładnie, ale przykre wspomnienia zawsze są trwalsze.
CÓRKA: no kurde, o co w tym chodzi, ze gorsze lepiej się zapamiętuje.
MATKA: ciuchy były mokre. Jak lało, to z dachu namiotu na łeb padało.
CÓRKA: a propos tego co opowiadałaś, że ten facet wykopywał dla swojej rodziny tojlet dół, a twój ojciec dawał Ci saperkę....to widziałam taki filmik, o przenośnej toalecie. Jak ją zrobić.
MATKA: no?
CÓRKA: bieżesz wiadro, do niego wkładasz worek na śmieci, a brzeg wiadra obkładasz takim makaronem przeciętym.
MATKA: jakim makaronem? do jedzenia?
CÓRKA: do pływaania (przez śmiech)
MATKA: zawału dostanę przez ciebie ( ze śmiechu)
CÓRKA: do pływaaania. Myślałaś, że gotowanym? taką gąbkę, przecinasz, i masz takie miękkie siedzisko, wkładasz na ten worek, załatwiasz sie do worka, siedząc na tej gąbce, no i wyjmujesz worek i wrzucasz go do jakiegoś śmietnika, czy gdzieś....
MATKA: jeszcze śmietnik mam mieć do tego? nie zgadzam się.
CÓRKA: dobra noo, to porzucasz w lesie.....no nie wiem, nie powiedzieli co zrobić z tym workiem, ale sugerowali, że trzeba go wynieść
MATKA: to bez sensu, jeszcze trzeba wynosić... ten facet to kopał, taki wielki dół, i budował przy nim ławeczkę. Budował tez stoliki, i ławki dla swojej rodziny.
CÓRKA: to był jakiś wasz znajomy?
MATKA: tak. Budował zawsze osłonkę na butlę gazową, bo to często gasło.
CÓRKA: czyli dbał o swoją rodzinę, a Twój ojciec zapewniał ci survival namiotowy.
MATKA: ja musiałam klęczeć ze szmatą, jak wiał wiatr, żeby nie zgasło. Nawet mam takie zdjęcie.
CÓRKA: jak klęczysz ze szmatą?
MATKA: mogę Ci kiedyś pokazać jaką miałam minę.
 Mijają wiszącą huśtawkę w lesie.
MATKA: chcesz się pohuśtać?
CÓRKA: właśnie myślałam, o tym samym dla ciebie.
MATKA: ale ja na pewno nie dam rady na nią wejść, a ty tak.
CÓRKA ( zakłada jedną nogę) no może i bym dala radę, ale musiałabym się postarać, żeby wciągnąć druga nogę.
MATKA:....makaron na wiadrze, dobre to było. Zastanawiałam się po co? ma się przykleić co tyłka czy co....?
CÓRKA: w jakim celu?
MATKA: nie wiem, i własnie dlatego się zastanawiałam, bardzo dziwne...
CÓRKA: no przyznam, że Twój mózg funkcjonuje w bardzo ciekawy sposób. To teraz wrócisz do domu i nałożysz sobie makarony na kibel?







Autorka: CÓRKA
zeszyt

Komentarze